niedziela, 3 lipca 2016

Lato

Kiedyś nie lubiłam lata. Gdy rozmyślam dlaczego, zdaje mi się że po prostu się wtedy nudził, za dzieciaka. Zwykle wszyscy wokoło wyjeżdżali, nie było codziennej rutyny... a na wczasy jechaliśmy pod koniec sierpnia. Wakacje to dla mnie sierpień, las, grzyby, jeżyny,  jezioro, kajaki i chłodne noce. Nie przeszkadzał mi deszcz, nie lubiłam upału.
Tak mi pozostało do dziś. Jednak to za czym nie przepadam nie przeszkadza mi już tak jak dawniej. Zrobiłam się może sentymentalna, może szanuje każda chwilę jaką dane mi jest spędzić w dobrym samopoczuciu.
Wyszłyśmy dziś z Dzidzią na spacer... I było tak cudownie. Kilka kroków za domem... cudne morze rumianku, bezkresne łąki pełne facelii, chmury jak malowane i prawie już dojrzałe zboże. Cisza, nikogo w pobliżu, ptaki śpiewają i wiatr buszuje w zbożu. Ten cudowny szelest wysuszonych kłosów ... jak cudowna muzyka tysięcy pasikoników.
Odpłynęłam.  💚

Brak komentarzy: