Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WROwydarzenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WROwydarzenia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 września 2013

Pierwsza - Europejska Noc Literatury - we Wrocławiu.

Zdążyłyśmy tylko w kilka miejsc, nie wszędzie udało się nam wejść, ale było warto.
Niezwykłe doświadczenie.
Literatura nocą podana w ciekawy, czasem zabawny, sposób, w różnych miejscach, w różnym nastroju, ale blisko ludzi.


















środa, 5 grudnia 2012

KUKBUK

Ładne to... ciekawie ułożone, z pięknymi zdjęciami i ciekawymi przepisami.
Zazdroszczę tym ludziom, że mogą się realizować w ciekawym projekcie, robić to co ich interesuje.
Może i ja kiedyś ... trzeba marzyć.

Póki co - będę czytywała KUKBUK.

M.

niedziela, 14 października 2012

Czym skorupka za młodu ....

Szlag jasny mnie trafia, jak widzę jakie wychowanie, przykład, wzór przekazują niektórzy swoim dzieciom.
Poszliśmy dziś na "Święto Dyni" do Ogrodu Botanicznego. Pomijam fakt, że był to dość ryzykowny ruch - ze względu na porę pojawienia się - ok 15 - czyli, gdy całe miasto tam przyszło. Zupełnie zapomniałam, że trzeba się tam udać rano!!!! Pomijam też źle wydane pieniądze - bilety kosztowały 10 zł od każdego kto wyrósł z przedszkola!! Ciekawego nie było za wiele.. a dyń jak na lekarstwo - za to wszelkiej maści stragany - i owszem na każdym kroku. I ta okrutna muzyka łomocząca wokoło. Wiem, wiem dzieci występują itp... ale czy to musza być dożynki - gdzie każdy prezentuje swoje umiejętności ?? Miałbym inna wizję, no ale widać tylko ja.

Najbardziej jednak utkwią mi w głowie dwa obrazki.
Pierwszy - rezolutny tatuś zrywający liść z drzewa - z zadowoleniem przekazując zdobycz synkowi.
I Drugi  - tatuś kontrolujący oddawanie moczu przez ok 2 letniego synka, dokładnie pod jakimś nieprzypadkowo stojącym w ogrodzie botanicznym drzewkiem. 50 metrów od toalety!!

No ludzie kochani!!!

O ile w pierwszym przypadku powstrzymałam się od komentarza kwitując to jedynie zdegustowanym spojrzeniem i nawiązaniem kontaktu wzrokowego z ojcem.
Tak w drugim już nie wytrzymałam - zareagowałam. Oczywiście zostałam obrzucona dziwnym spojrzeniem - typu - "czego się czepiasz babo". I tatuś stwierdził, że chłopiec by nie zdążył ...
No logika nakazywałaby chociaż nie sikać pod samo drzewo!! No i rodziców w tym głowa by jednak się udało zdażyć.

Kurczę, zwykle to robię ..  i zwykle czuję się jak Idiotka - choć to uczucie powinno raczej towarzyszyć tym do których mówię. dodam, że naprawdę zawsze staram się być bardzo taktowana - jak nie ja!
Ostatnio jakieś dwie Panie, chyba z 3. dzieciaków, w ZOO miały cała siatę obranej marchewki i karmiły niedźwiedzie. Tam jest napisane że nie karmić !!! - a nie nie karmić niczym poza marchewką!!
Tak samo z małpami.
- Daj kawałek jabłuszka małpce.
- ??? - Proszę nie karmić zwierząt - tutaj jest napis.
- Przecież to tylko jabłko - proszę pani!!
- Tak ale przed Panią było tu 20 innych osób które robiły to samo!!!  To jest małe zwierzę,
Zwierzę nie odmówi posiłku - dokładnie jak dziecko - gdy jest dla niego atrakcyjny.  Poza tym tu we Wrocławskim ZOO są karmienia - takie dla ludzi specjalne, można iść, nakarmić z treserem, opiekunem itp - pod kontrolą!! Jest dzieciniec zwierzęcy i tak zwykle leży dla zwierzaków jakieś jedzenie.
Czy to jest taka tajemna wiedza, że dzieciaki powtarzają potem zachowania rodziców? Czy trudno jest pomyśleć, że zachowując się w ten sposób hodujemy wandali i nieświadomych, beztroskich, "wdupiewszystkomających" osobników.

Dlaczego Ci rodzice - którzy wrócą potem z dziećmi do własnych domów, ogrodów, zwierząt - nie siusiają pod drzewa w ogrodzie, nie pozwalają wszystkim karmić swoich psów i kotków ile wlezie, nie ogołacają z liści swoich ogrodowych pięknych okazów?
Wymagają świetnej obsługi, czystych chodników, pięknych parków - a płacąc za bilet niektórzy czują, że im już wszystko wolno !!

Nie pojmuję.

M.



środa, 5 października 2011

W pigułce.

Jesień sypnęła obfitością ciekawych wydarzeń.
W poprzedni weekend po Kreskówkach we WROart - naszym ulubionym miejscu na niedzielne wczesne popołudnie, po pikniku w Parku Staromiejskim - z kanapkami, jajem gotowanym, wata cukrową, karuzelą i bańkami przelotem znaleźliśmy się na Jarmarku ekologicznym w pobliżu Kościoła Św. Magdaleny. Jakież tam były cuda, jaka piękna biżuteria, ceramika, smakowite chleby, miody, wędliny... Szczególnie przypadły mi do gusty te kobiety:



Ech. Chciałabym być wszędzie, dotknąć wszystkiego, a czasu brak.
W kinie najchętniej spędzałabym wszystkie wieczory, kusi teatr, wystawa, muzyka.

Póki co dzięki fb wybraliśmy się z Młodym Człowiekiem na Muminki - ściślej Lato Muminków do Teatru lalek!


Jedno słowo oddaje najlepiej to co czułam wychodząc ze spektaklu - REWELACJA! Polecam wszystkim dużym i małym tę przygodę, nawet tym ortodoksyjnym miłośnikom słuchowiska muzycznego z 78 roku (bodajże) do których sama należę. Świetne kostiumy, rewelacyjny kontakt z publicznością, oprawa muzyczna na piątkę. Chętnie poszłabym zobaczyć to jeszcze raz, no a na pewno wybierzemy się jeszcze na jakiś inny spektakl. Teatr Lalek dostał od nas Wielkie Brawa!

Na co teraz czekam? Na festiwal dyni, aby porobić piękne zdjęcia.
Chętnie wybrałabym się do kina na "Drive"- ale się nie zapowiada, niestety.

Niecierpliwie czekam też na koncert. Po gorączkowych poszukiwaniach i dzięki pomocy "Pana Redaktora Kochanego" - ostatnie bilety odnalazłam w MM na Bielanach. Niezwłocznie nabyłam jeden. Teraz mam nadzieję, że uda mi się dotrzeć w środę do radia zgodnie z planem. Muzyczna Strefa Radia Ram tym razem z Nat Queen Cool i Kubą Badachem - to dla mnie kolejna delicja. Kuba - uwielbiany przeze mnie od lat (tak, tak około 20) - rewelacyjny w utworach Andrzeja Zauchy i Nat Queen Cool ze zmysłowym głosem Natalii Lubrano. Uczta na wysokim poziomie. Mam nadzieję się nie zawieść. Czekam... przekonam się.

A co poza tym? Rozmyślanie o priorytetach życiowych i wyborach. Chęć zmian przytłaczana rzeczywistością. Decyzje, myśli, relacje, wyzwania...
O takie na przykład konwersacje z rosyjskiego co poniedziałek.
Ot życie, które ciągle przyspiesza tempo... mimo jesieni.
M.

Ten kojący głos...

niedziela, 4 września 2011

taki twardy, bo taki miękki

Żółw w Odrze! Tak widziałam żółwia! Myślałam, że śnię ... Płynął sobie spokojnie, a ja już kombinowałam, jak go ratować? Dzwonić po straż wodną, ekologów? Towarzyszka moja A. usilnie mnie jednak stopowała, śmiejąc się pod nosem z moich szalonych zapędów. Okazało się, że jej powściągliwość była słuszna. Podobno w Odrze żyją żółwie. Co prawda są egzotyczne, jednak wyrzucone przez nieodpowiedzialnych zapewne znudzonych nimi opiekunów do rzeki, postanowiły przetrwać w tych ekstremalnych warunkach i co lepsze czują się podobno u nas wyśmienicie.
Zatem, gdy zobaczycie żółwia pławiącego się w rzecze nie dzwońcie po pomoc. Ten egzotyczny gad tam mieszka, choć jak wielu innych mieszkańców WRO również jest napływowy. :)

Spędziłam dziś przemiłe dzień na posiadówce przy kawie i ciachu, w rewelacyjnym miejscu i towarzystwie. Ogród w Casablance okazał się, jak zwykle, miejscem idealnym na spotkanie w letnie gorące popołudnie. W przyjemnym chłodzie i ciszy, nienagabywane przez kelnera przesiedziałyśmy tam co najmniej 3 godziny. Placek śliwkowy był najpyszniejszy na świecie! Koniecznie muszę tam wrócić na kolejny kawałek!!!
Jakiż to wspaniały luksus móc spędzać czas na ciekawych rozmowach z ludźmi których się ceni, z którymi czas płynie spokojnie, acz niezauważenie, a tematy nigdy się nie kończą.

Wybrałyśmy się również na inauguracyjne zwiedzanie BUNKRA - ARSENAŁU przy Pl.Strzegomskim. Mieści się w nim Muzeum Współczesne. Póki co można było w nim obejrzeć jedynie dwie (o ile się nie mylę) wystawy. Bardzo ciekawe wizualnie - jedna kolorowa, przestrzenna, druga monochromatyczna. Czekam na więcej, bo wiele tam jeszcze niezagospodarowanej przestrzeni. W związku z tą właśnie pustką, można było się wykazać inwencją w zagospodarowywaniu przestrzeni budynku Muzeum. Bardzo ciekawa forma - wyglądająca jak zajęcia plastyczne dla dzieci. Każde piętro arsenału wyrysowane na osobnej kalce, na której należało nanieść obecne i planowane ekspozycje. Poskładane kalki tworzyły obraz nawiązujący kształtem kolistym do kształtu budynku oraz do źrenicy oka. Stad też nazwa - AKOMODACJA. Niecierpliwie oczekuję na ciąg dalszy.
Na dachu budynku znajduje się kawiarnia KLUB MUZEUM z pięknym widokiem na okolicę, leżakami, kawą i ciastem. Póki co podziwiałyśmy jedynie widoki. Kawa i ciasto poczekają na koniec remontu i mniejszy tłum. Ciekawe miejsce w zasięgu ręki! Na pewno wybiorę się tam wkrótce z Młodym Człowiekiem.
A oto foto.





A nawiązując do żółwia... wczoraj słyszałam świetne powiedzenie
Dlaczego żółw jest taki twardy?
Bo jest taki miękki.

Jakie ono prawdziwe. Szczególnie w kontekście ostatnich moich życiowych przemyśleń. Te miękkie twardziele wszystko przetrwają, nawet polskie zimy.
I tego się trzymajmy!

M.

wtorek, 6 lipca 2010

ENH nadchodzi.


Dwa lata temu oszalałam na punkcie tego festiwalu i odtąd to jedna z niewielu rzeczy na które czekam cały rok - jeśli nie jedyna. Tak jak uwielbiam chodzić do kina sama, najlepiej w takich godzinach, gdy jest tam mało ludzi, tak tu w ogóle nie przeszkadza mi pełna sala, bo wszyscy przychodzą tu zobaczyć film, przeżyć coś, posłuchać co maja do powiedzenia twórcy. Za każdym razem podziwiam organizację, ciekawe pomysły i sprawność działania tej skali przedsięwzięcia. Film i muzyka rządzą przez 10 dni Wrocławiem. To dla mnie niezwykle barwny czas! Taki magiczny.
Miałam w tym rok kupić karnet, ale ... wcześniej karnetowicze stali w długich kolejkach na seanse, wiec wolałam bilety. Teraz dokonano zmiany, ale codziennie rano trzeba rezerwować miejsca na kolejny dzień. W pracy nie mam jak tego zrobić, zatem rozmyślałam dość długo, na tyle długo, że zabrakło karnetów :D. Zatem pozostają bilety - może to i nienajgorzej. Teraz nadrabiam zeszłoroczne zaległości filmowe "$9.99" (ciekawa animacja na ciekawy temat z kilkoma interesującymi historyjkami)* i "Odgłosy robaków - Zapiski Mumii" (cóż - smutny i upiornie trzeźwy zapis umierania)*. Muszę też koniecznie przejrzeć dokładnie program, bo bilety pojawią się już w czwartek o 12 (jak ja to zrobię w pracy!?). Z pewnością nie odmówię sobie chodzenia na wieczorne projekcje na Rynku. Tego niepowtarzalnego klimatu nie potrafił mi popsuć nawet rzęsisty deszcz. Ot poświęcenie dla niebywałej przyjemności! Zapewne obejrzę jakieś nowe polskie filmy, jakieś aktualności, które mi uciekły, chciałabym w końcu też wybrać się na jakiś dokument - nigdy nie potrafię wybrać, a potem żałuję! Ech i może wybrać się jeszcze raz na Tlen! - ten film zrobił na mnie niesamowite wrażenie - i jest rzeczą wybitnie kinową!
Zacieram łapki, bo zostało nieco ponad dwa tygodnie do rozpoczęcia. Młody Człowiek pojedzie na wakacje, a ja zostanę sama z festiwalową gorączką.
M.

*dodane po obejrzeniu

PS: Małe fotostory z ENH 2009